(Polish version)

Józef Zbigniew Otfinowski
Pulkownik Artylerii Wojska Polskiego
2 stycznia 1905 – 24 marca 2000

24 marca br w Palo Alto, California zmarl Józef Zbigniew Otfinowski – pulkownik artylerii Wojska Polskiego na Obczyznie. Urodzil sie 2 stycznia 1905 roku w Smieli ziemi Kijowskiej na Ukrainie. Ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Oficer 7-go Dywizjonu Artylerii Konnej w Poznaniu. Uczestnik wojny polsko-niemieckiej i inwazji sowieckiej. Po kapitulacji w krótkotrwalej niewoli niemieckiej i sowieckiej. Wojna francusko-niemiecka i internowanie w Szwajcarii. W roku 1944 dolaczyl do Polskich Sil Zbrojnych w plk artylerii W.

Drodzy Panstwo!

W moim wspomnieniu o swietej pamieci Zbyszku chcialbym cos powiedziec o artylerii konnej, która do ostatnich dni byla miloscia Zbyszka, a której tez mialem zaszczyt byc oficerem rezerwy. Artyleria konna, której tradycje siegaja ery napoleonskiej, byla w przedwojennej niepodleglej Rzeczpospolitej królowa wszelkich rodzajów broni. Jej trzy-bateryjne dywizjony cwiczyly sie i walczyly bezposrednio z brygadami kawalerii. W swych wspomnieniach ze sluzby w 7-ym Wielkopolskim Dywizjonie Artylerii Konnej opublikowanych w ubieglym roku Zbyszek napisal, ze: „przez moje zycie jak zlota nic przesuwaja sie obrazy sprzed 66-ciu lat i czesto wracam do nich gdy jest mi smutno i teskno. Galop baterii w szyku rozwinietym, zajazd na pozycje i natychmiastowe otwarcie ognia. Bylo w tym cos mistycznego, porywajacego, co przyspiesza bicie serca. Czul to kazdy kanonier, podoficer i oficer artylerii konnej. Czuly to nawet konie.” Dodam tu, ze przygotowani do blyskawicznego ostrzeliwania granatami ruchomych celów musielismy tez umiec strzelac szrapnelami na wprost do nacierajacej nieprzyjacielskiej piechoty lub szarzujacej na nas kawalerii.

Artyleria konna miala tez swoje specjalne tradycje, wg. których wszyscy oficerowie tak sluzby stalej jak i rezerwisci tworzyli jedna wielka rodzine i bez wzgledu na ich pózniejsze przydzialy wojskowe zwiazani byli bliska, dozgonna przyjaznia, która sam doznawalem od wielu z nich, a takze od sp. Zbyszka. Dlatego dzis zegnam go tutaj i oplakuje jak gdyby mego starszego brata. Zbyszek urodzil sie w Smieli w ziemi kijowskiej na Ukrainie, 2-go stycznia 1905-go roku. W czasie jego zycia smierc wielokrotnie zagladala mu w oczy: najpierw w rosyjskiej rewolucji, a potem w obronie Warszawy przed najazdem bolszewickim w 1920-ym roku, jak równiez w walce przeciw Niemcom w Polsce w 1939-ym roku, oraz we Francji w 1940-ym.

Juz w 1917 Zbyszek wstapil do Zwiazku Harcerstwa Polskiego, które wspólpracowalo z Polska Organizacja Wojskowa. Uciekajac przed rewolucja bolszewicka z cala rodzina, tzw. ostatnim pociagiem, w 1919-ym roku, Zbyszek przybyl do Polski. Mimo, ze jego starszy brat bral juz udzial w walkach z Niemcami, Zbyszek wymógl na rodzinie pisemne pozwolenie i wzial udzial jako ochotnik w obronie Warszawy w 1920-ym roku. Choc trudno mu bylo potem wrócic do szkoly, zdal mature i ukonczyl 2 lata studiów prawa, które rozszerzyly jego wiedze humanistyczna oraz przygotowaly do pracy wojskowej. W latach 1926 do 1929 skonczyl Zbyszek szkole oficerska artylerii i zostal skierowany do 7-go Poznanskiego Dywizjonu Artylerii Konnej, gdzie sluzyl przez nastepnych siedem lat. Od 1937-go roku byl on instruktorem w szkole oficerskiej artylerii w Toruniu. W 1939-ym walczyl w sztabie artylerii dywizyjnej 41-ej Dywizji Piechoty. Po kapitulacji byl krotko w niewoli niemieckiej z której uciekl. Zlapany z kolei przez Sowietów, których wspominal z obrzydzeniem, uciekl im i przez zielona granice przedostal sie na Wegry, gdzie zostal internowany. Udalo mu sie jednak w krotce dolaczyc do wojsk Polskich we Francji., gdzie walczy jako dowódca baterii w 202-im Pulku Artylerii 2-ej Polskiej Dywizji. Dywizja ta walczyla z Niemcami do ostatniej rundy amunicji i przeszla granice szwajcarska, gdzie zostala internowana. Mimo, ze kontakty z ludnoscia cywilna byly tam ograniczone, Zbyszkowi udalo sie poznac piekna panne, która nazywal aniolem internowanego i która w 1947-ym przybyla do Szkocji i zostala jego zona.

W miedzyczasie udalo sie Zbyszkowi uciec z internowania w Szwajcarii i dolaczyc do wojsk Polskich w Wielkiej Brytanii, gdzie zostal dowódca 1-go dywizjonu 14-go Pulku Artylerii lekkiej w Szkocji. Po demobilizacji pracowal jako cukiernik i technik dentystyczny, W 1951-ym udalo sie malzenstwu otrzymac wize do USA i przybyc do Los Angeles. Jak pisal Zbyszek, Kalifornia okazala sie ziemia urodzajna, bo wkrótce ich rodzina wzbogacila sie o dwie córki: Joasie i Danute. Poczatki zycia w USA nie byly latwe. Chcial pracowac w geodezji, ale bez pracy nie mógl byc przyjetym do Zwiazku Geodetów, a bez czlonkostwa nie mógl dostac takiej pracy. Pracowal wiec jako robotnik w odlewni tloków aluminiowych, jako ogrodnik, lub technik mierniczy. Dopiero w 1957-ym dostal on prace jako technik drogowy przy budowie dróg w rezerwatach indianskich. Lubil ta prace, gdyz poprzez ciagle podróze przypominala mu czasy wojskowe i byl z tego zadowolony chociaz zamiast na koniu pokonywal wielkie przestrzenie na Jeepie czyli po polsku mówiac na laziku.

Wreszcie w 1959-ym otrzymal Zbyszek stala posade jako kartograf w Federalnej Sluzbie Geologicznej. Na tym stanowisku pracowal w Menlo Park az do przejscia na emeryture w 1984-tym roku.

Do ostatnich swych dni Zbyszek byl pelen optymizmu, bystrosci umyslu i pelnego poczucia humoru, a jego dobre serce i uczynnosc zdobywaly mu serca jego wielu przyjaciól. Byl on nie tylko wspanialym seniorem ale równiez wielce aktywnym czlonkiem Stowarzyszenia Polskich Kombatantów na Pólnocna Kalifornie. Nigdy nie zapomne, ze mialem szczescie uczestniczyc i wznosic toast na jego 95-tych urodzinach, podczas których czarowal nas swa zywa i mila osobowoscia. Cieszy mnie, ze jego prochy spoczna w specjalnej kwaterze na warszawskich Powazkach, na tej najdrozszej polskiej ziemi za która walczyl i która kochal goraco do konca swego bujnego zycia.

From: Ryszard Kolaczkowski, Palo Alto 30 marca 2000 r.
Memorials of Polish Patriots of Northern California